17.06.2023 17:25 0 MW

Rak prostaty z przeżutami do kości. Pani Wioleta walczy o życie męża i rodziny

Fot. MW

- To nie tak miało być. Po 40-latach pracy, 2 lata przed emeryturą mąż zachorował na raka. Jestem załamana. Nie mam na leczenie męża, ani na życie. Wstyd mi prosić o pomoc, ale nie daję już rady - powiedziała Pani Wioleta z gminy Pelplin. Poznajcie dzielną byłą salową i jej walkę o rodzinę.

Pani Wioleta mieszka w jednej z popeegieorowskiej wsi w gm. Pelplinie .

Kobieta przez wiele lat była salową w tczewskim szpitalu i lubiła swoją pracę, choć ta nie należała do łatwych.

Lubię kontakt z ludźmi, z ludźmi chorymi. Niestety nie mogę już pracować, a przes stan zdrowia mój i męża nie ma nawet jak- opowiada Pani Wioleta.

Niestety zaczęła chorować na serce - jest po dwóch zawałach. Ponadto przez liczne kłopoty cierpi na depresję.

Ale to nie wszystkie złe wieści, jakie przekazuje nam kobieta, bo spadł na nią i rodzinę kolejny cios- choroba męża. W tym roku u mężczyzny po 40 latach został zdiagnozowany rak prostaty z przeżutami do kości. Ostatnie wyniki z Zakładu Medycyny Nuklearnej w Gdańsku były jednoznaczne i tylko potwierdziły podejrzenia niepozostawiające złudzeń. Rak kości rozsiał po całym organizmie inaczej mówiąc mąż Pani Wiolety zaświecił, jednocznie gasząc nadzieję na poprawę i wyleczenie.

Pan T. mąż kobiety nie jest w stanie chodzić już samodzielnie. Potrzebuje leków przeciwbólowych, dojazdów do szpitala, lekarza. A to kosztuje, tak jak i leczenie Pani Wiolety.

Rodzina utrzymuje się z 500 Plus na dwójkę najmłodszych dzieci w wieku 14 i 17 lat oraz zasiłku stałego przyznanego na tzw. grupę inwalidzką dla Pani Wiolety w kwocie 546 zł.

Same opłaty za mieszkanie i media przekraczają dochód rodziny. A gdzie tu zakup jedzenia?

Kobieta nie prosi o pieniądze, ale właśnie o żywność.

Dostajemy makaron i kaszę. Dobre i to, ale jedzenie tego od rana do wieczora powoduje u nas już problemy gastryczne. Nawet nie mam chleba na weekend. Dlatego przyjmę jedzenie, nie pieniądze. Może ktoś miałby też do oddania buty dla syna, rozmiar 42, bo te co już ma, nie nadają się do chodzenia- mówi załamana mieszkanka gm. Pelplin.

Rodzina została przez nas odwiedzona i sprawdzona. Personalia rodziny pozostają do kontaktu redakcji.

Wszystkie osoby, które chcą pomóc proszone są o kontakt z redakcją Kociewie24.pl poprzez messenger lub telefonicznie pod numerem 882-657-684.

Z góry dziękujemy za każdy datek.


Czytaj również:

Trwa Wczytywanie...