Horror koni w stadninie na terenie Sławoszyna zakończył się kilka miesięcy temu. Zwierzęta zostały wyrwane z koszmaru, który zgotował im właściciel. W środę (9 października) oskarżony Mariusz B. nie stawił się na rozprawę, a ta będzie się ciągnąć dalej. Na szczęście – konie zdążył już o niej zapomnieć.
Skarłowaciałe z niedożywienia źrebaki, starsza, wychudzona klacz odizolowana od stada, bez siana i z wodą niezdatną do picia. Po potwierdzeniu anonimowego zgłoszenia, ze stadniny w Sławoszynie kilka miesięcy temu zabrano łącznie siedem koni. O tej sytuacji pisaliśmy więcej tutaj.
Dziś dzięki pracy wielu osób, wszystkie odzyskały siły. Niektóre zwierzęta już znalazły nowy dom i kochających właścicieli.
– Kiedy przyjechała, to na widok człowieka odwracała się tyłem, pokazywała, żeby do niej w ogóle nie podchodzić – wspomina Zbigniew Okuliński, właściciel Lili. – Teraz to nasza przytulanka. Najważniejsze, że ten koń odzyskał wiarę w człowieka.
Fundacja Molosy Adopcje, która uratowała siedem koni, zrobiła to w dniu urodzin Diviego, jednego z nich.
– To zdecydowanie najpiękniejszy prezent urodzinowy, nowe życie – wspomina Agata Niedziałek, Fundacja Molosy Adopcje.
W środę (9 października), w Sądzie Rejonowym w Pucku odbyła się rozprawa przeciwko byłemu właścicielowi zwierząt – niestety, z powodu nieobecności oskarżonego została ona odroczona. Jak twierdzą członkowie stowarzyszenia i fundacji, sprawa się zakończy, gdy mężczyzna odpowiedzialny za stan zwierząt odpowie przed sądem.
– Wydaje mi się, że to mogło się dzisiaj skończyć, tym bardziej, że wszystkie dowody wskazują na to, że ten Pan zaniedbał te zwierzęta – komentowała po rozprawie Marta Kwiatkowska, prezes zarządu Stowarzyszenia Pomagaj Pomagać Różaland. – Prędzej czy później i tak będziemy musieli się spotkać. Teraz zrobiłam 350 kilometrów po to, żeby usłyszeć, że sprawa jest przełożona – dodała.
[galeria]
Kolejna rozprawa wyznaczona została na 31 października.
Byliście świadkami zdarzenia w naszym regionie? Chcecie aby nasza redakcja zajęła się jakimś tematem? Czekamy na Wasze sygnały i informacje. Można kontaktować się z naszą redakcją za pośrednictwem strony facebookowej i mailowo: [email protected] Dyżurujemy także pod numerem telefonu 729 715 670.