23.09.2019 14:45 21 rp/TTM
Jak podaje rzecznik prasowy Szpitali Pomorskich, aż 98 procent fizjoterapeutów w szpitalu w Wejherowie jest na zwolnieniach lekarskich. To kolejna odsłona protestu, który miał miejsce w maju br. Pieniądze dla fizjoterapeutów miały pojawić się w lipcu – tak się jednak nie stało.
Zaledwie 1600 zł "na rękę" – tyle zarabia fizjoterapeuta w Polsce, 1800 zł po 30 przepracowanych latach, nieliczni potrafią uzyskać kwotę 2200 zł netto. Ale jak zaznaczają Ci, którzy w pracy się dzisiaj nie pojawili, chodzi nie tylko o finanse.
– Zależy nam także na wyższych świadczeniach dla pacjentów – zaznacza Anna Nowoczyń-Richert, wiceprzewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pracowników Fizjoterapii oddziału terenowego przy Szpitalach Pomorskich.
Zakład Rehabilitacji obsługuje 120 pacjentów dziennie. Fizjoterapeuci pracują również z osobami o znacznym stopniu niepełnosprawności, dodatkowo na oddziałach szpitala. Mimo to pacjenci potrafią czekać pół roku na wizytę u takiego specjalisty.
– Niech władze w końcu otworzą oczy – dodaje wiceprzewodnicząca. – To bardzo ważny i potrzebny zawód.
Fot. Daniel Zaputowicz/TTM
W maju po raz pierwszy odbył się protest fizjoterapeutów. Pojawiły się L4 i głodówka.
– Obiecano nam pieniądze dla szpitali – wspominają protestujący. – Te pieniądze oczywiście były przyznane w kwocie czterech miliardów złotych, z uwzględnieniem podwyżek w kwocie 500 zł dla fizjoterapeutów. Nie zobaczyliśmy tych pieniędzy. Zaostrzamy protest i znowu przejdziemy na L4 – deklarują.
Podkreślają również, że fizjoterapeuta musi ukończyć pięcioletnie studia magisterskie, a następnie dokształcać się i… pracować za najniższą pensję krajową.
Fot. Daniel Zaputowicz/TTM
Fot. Daniel Zaputowicz/TTM
Spółka Szpitale Pomorskie nie pozostawiła jednak tej sprawy bez komentarza.
– Nie otrzymaliśmy żadnego dodatkowego finansowania z Narodowego Funduszu Zdrowia – tłumaczy Małgorzata Pisarewicz, rzecznik prasowy Szpitali Pomorskich. – To protest skierowany do rządzących. My jesteśmy obok tej sprawy, ale jednocześnie chcielibyśmy najlepiej wynagradzać naszych pracowników – dodaje.
Fot. Daniel Zaputowicz/TTM
Na razie nie wyznaczono konkretnej daty zakończenia protestu. "Potrwa tyle, ile będzie trzeba" – zapowiadają fizjoterapeuci.
– Jest nam przykro, ale innej formy nie przewidujemy. Musi być drastycznie – podsumowują.