30.01.2026 14:00 0 MS/KPP w Tczewie
Na parkingach, ciasnych uliczkach osiedlowych czy pod marketami dochodzi do nich codziennie. Lekkie uderzenie w zaparkowany samochód, chwila zdumienia, a potem pokusa: „nikt nie widział, jadę dalej”. To scenariusz, który może wydawać się wybawieniem od stresu i formalności. Jednak decyzja o odjeździe z miejsca takiej kolizji to jeden z najbardziej kosztownych błędów, jakie może popełnić kierowca. Współczesna rzeczywistość, naszpikowana monitoringiem miejskim, prywatnym i samochodowymi kamerami, sprawia, że „ucieczka” niemal zawsze ma swojego świadka – obiektyw. Postępowanie w takiej sytuacji zgodnie z prawem, choć wymaga chwili wysiłku, jest zawsze rozwiązaniem nie tylko uczciwym, ale i… znacznie tańszym.
Oddalenie się z miejsca kolizji drogowej jest wykroczeniem. Oznacza to nieuchronną interwencję Policji, która na podstawie zgłoszenia poszkodowanego oraz często kluczowych nagrań z kamer, rozpoczyna poszukiwania sprawcy. Konsekwencje prawne to mandat, punkty karne i uciążliwe postępowanie. Jednak dla wielu kierowców prawdziwym szokiem jest inna, daleko poważniejsza konsekwencja: regres ubezpieczeniowy.
Jeśli sprawca ucieknie, a jego tożsamość zostanie ustalona, zakład ubezpieczeń ma prawo – i z niego korzysta – wypłacić pełne odszkodowanie poszkodowanemu właścicielowi uszkodzonego auta. Następnie, w drodze regresu, żąda zwrotu tej całej, często bardzo wysokiej kwoty od sprawcy zdarzenia. W praktyce oznacza to, że za pozornie drobną stłuczkę można otrzymać wezwanie do zapłaty kilku, kilkunastu, a w przypadku nowszych aut nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych. Koszt wymiany zderzaka czy panelu karoserii potrafi zaskoczyć, a płacąc z własnej kieszeni, tracimy jednocześnie bonus ubezpieczeniowy. To podwójna, dotkliwa strata.
Kluczem do uniknięcia tej lawiny problemów jest zachowanie zimnej krwi i postępowanie według kilku prostych zasad. Jeśli uszkodzimy czyjś zaparkowany pojazd, należy bezwzględnie się zatrzymać i zabezpieczyć miejsce. Warto spróbować odnaleźć właściciela – często jest w pobliżu. Gdy to niemożliwe, obowiązkiem jest pozostawienie wyraźnej kartki kontaktowej z numerem telefonu i danymi w dobrze widocznym miejscu, np. pod wycieraczką. W sytuacjach wątpliwych lub przy poważniejszych uszkodzeniach należy wezwać Policję. Niezbędne jest też udokumentowanie zdarzenia – zrobienie zdjęć obu pojazdów i kontekstu miejsca.
Takie działania, choć mogą wydawać się kłopotliwe, są aktem odpowiedzialności, który chroni przed eskalacją konfliktu i gigantycznymi kosztami. Kamery widzą wszystko, a ucieczka nigdy nie jest opłacalna. W dobie powszechnej inwigilacji wizyjnej zatrzymanie się na te kilka minut to nie tylko przejaw kultury, ale przede wszystkim zdrowy rozsądek i zabezpieczenie własnych finansów. Bezpieczeństwo i uczciwość na drodze często zaczynają się od tej jednej, prostej decyzji: zostać i wziąć odpowiedzialność.
Byliście świadkami zdarzenia w naszym regionie? Czekamy na Wasze sygnały i informacje. Można kontaktować się z nami za pośrednictwem strony facebookowej i mailowo: [email protected]. Dyżurujemy także pod numerem telefonu 729 715 670.